poniedziałek, 27 grudnia 2010

I po Świętach

No dłuuuuuuuuuuuuga była przerwa. Ale czasami tak jest, że się nie chce.
Tymczasem Święta przyszły, Święta przeszły. Zima jest dokładnie taka jak nam nasza pogodynka Majka zapowiedziała. Było ciepło, potem duży mróz, teraz na zmianę cieplej i zimniej, ale bez ekscesów. Zimy ostrej już raczej nie będzie, co nie znaczy że zaraz nastanie wiosna. Na temat wiosny jeszcze Majka za dużo nie mówi. Zobaczymy w styczniu, wtedy prognozuje na luty i marzec.
A tak z innej beczki, czy zwierzęta są egoistyczne?
Można by powiedzieć, że dbają przede wszystkim o zaspokojenie własnych potrzeb, ale to nie egoizm tylko instynkt przetrwania.
Chyba jedynie człowiek może być egoistą.
Sorry za te pseudo-psychologiczne wynurzenia, ale tak mi wyszło po Świętach

Tak właśnie nasza suczka rozkoszuje się zimą.


poniedziałek, 15 listopada 2010

Jeszcze o nadchodzącej zimie

Może to już nudne, pogoda jakaś na pewno będzie, może nikogo to nie obchodzi, ale..............
No właśnie, Majka niestety przepowiada bardzo gwałtowne ochłodzenie, choć trudno mi powiedzieć kiedy dokładnie. Jak na moje oko w ciągu dwóch tygodni, góra trzy. Na jak długo jeszcze nie wiem, żre na potęgę już od mniej więcej dwóch tygodni i jeszcze nie przestała.
Zobaczymy

środa, 27 października 2010

Ponownie pogoda

No i co?
Słyszałam, że meteorologowie zaczynają się wycofywać powoli z prognozy wczesnej zimy. Zobaczymy jak będzie. Na razie wychodzi na majkowe.

piątek, 22 października 2010

Zima

Wszyscy prognozują wczesną i mroźną zimę.
Postanowiłam zapytać naszego domowego meteorologa, no i cóż się dowiedziałam.
Na razie Majka nie przewiduje nadejścia mrozów, no jeśli to chwilowo i niewielkie, ale tak w ogóle to będzie jeszcze w miarę ciepło. Oczywiście bez przesady. To że w górach padał śnieg, to nas w Warszawie jeszcze nie dotyczy. Na razie nic nie mówi o dalszej przyszłości, ale mam wrażenie, że według niej nie będzie tak strasznie, jak prognozują media. Zobaczymy kto ma rację.
To jeszcze nie tak prędko

poniedziałek, 27 września 2010

Pogoda

No i lato się skończyło.
Mam w związku z Majką i pogodą niemiłe przeczucia. Ona może pracować jako pogodynka i teraz właśnie mówi, że idzie zima. Ma jakiś barometr w sobie i na nadchodzące długotrwałe ochłodzenie reaguje bezbłędnie. Ostatnią dłuuuuugą zimę zapowiedziała już w styczniu jedząc bez opamiętania wszystko co jej wpadło do pyska. No i teraz też nie grzeszy brakiem apetytu. Kłaków również od jakiegoś czasu nie gubi, za to robi się puszysta jak misio.
Źle to wszystko prognozuje.
Czy wszystkie zwierzaki tak mają?